Gdzie kupuję książki ezo (i nie tylko)

Zastanawialiście się, gdzie tanio zaopatrywać się w książki o Tarocie, kartach klasycznych, ezoteryce albo po prostu w dobre powieści? Można iść do księgarni, zajrzeć do sklepów internetowych, Allegro albo grupy na Facebooku oferujące sprzedaż. Ufff, dużo tego. Dzisiaj namawiam Was jednak na wyjście z domu i poszukanie antykwariatów w swoim mieście!

Książki ezoteryczne z ulicznego antykwariatu

Bywam regularnie w kilku miastach i regionach. Z jednego pochodzę, w innym mieszkam, w kolejnym robię studia podyplomowe, a w innym mam przyjaciół, których czasami odwiedzam. Jest to Kraków, Śląsk, Warszawa i Trójmiasto. Lubię czytać, więc chętnie zapuszczam się do lokalnych księgarni i antykwariatów.
Na przykład na rynku w Krakowie znajdziecie księgarenkę, która ma wręcz bajecznie rozbudowany asortyment, spory wybór talii i miłą obsługę, do której dzwoniłam z prośbami o odłożenie mi pod ladą ostatnich egzemplarzy książek, o których wiedziałam, że są już białymi krukami z powodu upadłości wydawnictw. Jednak to w antykwariatach można częściej znaleźć prawdziwe perełki za grosze! Znoszę z nich ostatnio całkiem sporawą ilość papieru i to, co rzuciło mi się w oczy to całkiem pokaźne zbiory o ezoteryce. Warto, by fani tego tematu zaglądali do książkowych second-handów.

Antykwariaty na ulicach Katowic. Źródło: archiwum własne

O ile o kartach Lenormand nie znajdziemy zwykle nic (jako, że ogólnie na rynku polskim było mało książek na ten temat), tak o Tarocie i kartach klasycznych możemy znaleźć już multum rzeczy, często pochodzących z lat 90′ i dzisiaj już trudno dostępnych! Co ciekawe, okazało się, że jest pewien popyt na takie książki. Niedawno upatrzyłam sobie „Wróżenie z kart klasycznych ze szczyptą zdrowego rozsądku” Marii Piaseckiej i postanowiłam wrócić za kilka dni. Tydzień później okazało się, że nie tylko sprzedała się już ta cienka książeczka, ale też kilka innych, które sprzedawczyni trzymała w plastikowych pudełku upchniętym zupełnie na uboczu. No nic, na szczęście wcześniej udało mi się zdobyć kilka innych, które dzisiaj Wam pokażę:

„Wróżenie z kart klasycznych” Richarda Webstera to mała książeczka, która niestety mi zupełnie nie podeszła, jeśli nie liczyć mega ciekawego wstępu o historii kart. Pomimo pewnych uproszczeń (ciężko napisać dogłębną analizę historii na kilku stronach), daje ona pewne punkty zaczepienia dla tych, którzy chcą potem na własną rękę badać temat. Z tyłu znajdziemy zresztą bibliografię z której korzystał autor. Co do samych interpretacji – Webster przypisał kartom znaczenia związane z numerologią. Stworzył prosty do zapamiętania system, jednak uzyskane w ten sposób znaczenia odbiegają mocno od wielu opracowań stworzonych przez polskie wróżki, które dla wielu z Was na pewno są dobrze znane (np. Helena Żuk). Na dodatek opisuje każdą kartę w dość… mętny sposób, który mi osobiście nic nie mówił.

Na szczęście kolejne książki to już same pozytywne odkrycia, czyli „Kabała ciotecznej babki” i „Kiedy król pokocha damę” (zapłaciłam za każdą całe 5 złotych…). Pierwsza opisuje talię od siódemek, druga od dziewiątek. W jakiś sposób autorkom udało się w tych broszurkach upchnąć gigantyczną ilość informacji, łącznie z opisami połączeń kart. Znaczenia kart są podobne, więc można się wspierać obiema naraz. Piszą bez zadęcia, ciepło, życzliwie, ale z racji ograniczonej ilości miejsca skupiają się na telegraficznym i konkretnym opisie kart. Wyszło im to wyśmienicie – jeśli tylko macie okazję, sprawdźcie te książki!

Książki kucharskie z czasów PRL i inne zdobycze

Partner dzielnie znosi moje zainteresowanie gotowaniem i zgłębianiem tajników sytej, staropolskiej kuchni (na razie udaje nam się być szczupłymi ludźmi, ale ciekawe, ile to potrwa, hahaha). Dużo książek tego typu skupia się na kuchni myśliwskiej, dawniej popularnej, gdyż nasze dawne ziemie były pełne puszcz, obfite w urodzajne ziemie i zwierzynę łowną. Coś, co wieki temu było stosunkowo łatwe do zdobycia, dzisiaj jest niezwykle rzadkie i kosztuje fortunę. O ile książki czyta się fajnie, tak są dla mnie mało praktyczne. Furorę jednak zrobiło u mnie książka „W staropolskiej kuchni”, która nie miała ani jednego wznowienia, a okazała się nie tyle książką kucharską (przepisów tam jest tyle, co kot napłakał), co przepiękną gawędą o historii Polski pisaną z perspektywy kulinarnych dokonań, pełną cytatów z dokumentów zagranicznych gości, którzy w dawnych wiekach odwiedzali porażającą ich swoim bogactwem Polskę (tak, tak, nasz kraj był swego czasu obrzydliwie bogaty).

Spodobały mi się też książki o kuchni jarskiej z lat 80′ – czyli wtedy, kiedy szalała komuna i tylko od pomysłowości kucharki zależało, czy stworzy z prostych składników danie godne króla. Polecam – jest prosto i tanio. Można gotować.

Trafił mi się też zupełnie niezniszczony egzemplarz „Bożego Igrzyska. Historia Polski” (dzisiaj wydawane jako jednotomowy, ponad tysiącstronicowy kloc) Normana Davies’a za 50 złotych, podczas gdy książka ta stoi w Empiku za 110 złotych. Sprzedawca widząc moją niepewną minę i wahanie dorzucił mi gratis jeszcze dwie książeczki o Jagiellonach 🙂 Hurra! Biorę!

Podsumowując – najbliższe dwa miesiące spędzę czytając książki kupione łacznie za niecałe 100 złotych.

I co, zachęceni do antykwaryjnych wojaży?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *